Ulissima

Ulissima

2015/04/30

ULIMAMA # KWIECIEŃ

Czyli fotograficzny przegląd miesiąca...








2015/04/22

WIOSENNY RÓŻ


Po raz pierwszy biorę udział w wyzwaniu  Kreatywnego Kufra dla twórców biżuterii więc proszę o trzymanie kciuków. Idea jest taka, by stworzyć pracę zwiazaną z danym motywem. W tym wypadku kluczowe były kolory. Róż, fiolet i biel. Do tego szklane koraliki. Kolczyki idealne na wiosnę!





                                                   
Piękną fotografię będącą źródłem inspiracji wykonała MrÓ

2015/04/19

CYRK


- To jest cyrk. Ma być głupio, głośno i kiczowato - usłyszałam. I tak było. Wspaniale.


Cyrk, rok 2006
O tym, że w naszym miasteczku jest cyrk informowały plakaty na co drugiej latarni, słupie, sklepie.Wisiały tak od  dwóch tygodni. Dopiero w piątek, gdy okazało się że nie mamy planów jak z Ulą spędzić weekend, spojrzałam na datę. Sobota po południu. Super. Idziemy. Najbardziej z tej wiadomości ucieszył się chyba mój mąż. Wiedziałam, że zna temat od podszewki bo pracował w cyrku we Francji i Szwajcarii, nie sądziłam jednak, że będzie chciał iść tu i teraz na taką rozrywkę.


Tresowane gołębie/ www.cyrk.com.pl
Cyrkowy namiot nawet z daleka był niewielki. W środku przy scenie pierwsze dwa rzędy czarnych, plastikowych krzeseł "balkonowych" stanowiły lożę. My mieliśmy miejsce dla mas, gdzieś z tyłu. Najważniejsze dla mnie było to, czy Ula będzie coś widziała i czy przypakiem nie uśnie, bo przed wyjściem stwierdziła, że chce spać (drzemki zdarzają jej się już sporadycznie). To, co widziała na początku to tony popornu i koników-baloników na patyku i bez. Prażoną kukurydzą zajadali się chyba wszyscy oprócz nas. Jeden wielki zgiełk, krzesła poustawiane prawie jedno na drugim bo przewidziano tylko jeden spektakl. Byliśmy przed czasem więc Ula onieśmielona była trochę ilością ludzi. Onieśmieleni byli też organizatorzy bo miejsc ledwo co starczyło.
Ulubiona gąsienica Uli/ www.cyrk.com.pl
Show zaczęlo się na niezłym poziomie - artystka tańczącą na wiszących wysoko linach zamknęła usta wszystkim zajadającym się cukrowymi watami i popcornem. Słusznie otrzymała gromkie brawa. Potem zjawiła się dziwnej maści gąsienica, która... skradła serce mojej Uli! Byłam przeszczęścliwa, że moja dwuipółlatka dała się wciągnąć w klimat, klaskała, tańczyła a podczas przerwy - gdy trzy czwarte widowni ruszyło do zdjęcia z papugą -  stwierdziła, że "zaraz będą dalej wygłupy". I były tańce i wygibasy, tresowane gołębie i śpiewający pies (naprawdę niezły numer). I była frajda mojego dziecka. Bezcenne.

Jak to się robi na świecie?
Mój mąż pracował w cyrku we Francji i Szwajcarii. W tym drugim było show bardziej artystyczne ale Francja? - Lwy, słonie, małpy i hipopotam w zamarzniętej wodzie - wspomina małżonek. - Całe kurczaki przecież te zwierzęta dostawały do jedzenia. A małpy? Ależ one potrafiły być czasem nieusłuchane. Ale tam też przychodzili ludzie z całymi rodzinami. Jak tuż przed show trzeba było dostawiać krzesła to znaczyło sukces. Jak chcesz możemy zostać na koniec jak będą demontować. Taki namiot to przy zgranej ekipie składają w godzinę. Jak ktoś myśli, że można przyjść jutro i znajdzie się na trawie jakieś drobne, to się zawiedzie. Wszystko będzie do cna wyzbierane.






2015/04/16

CUDA WIANKI

 

Wianek komunijny. Jest dopełnieniem stroju komunijnego a w czasie, gdy dzieci przystępują do Pierwszej Komunii Świętej w jednolitych albach jest jedynym elementem strojnym całości. No i jest na głowie, miejscu najbardziej widocznym. Nic dziwego, że do wyglądu wianka przykłada się dużą wagę.

Do jego zrobienia podchodziłam jak do jeża, bardzo długo się za niego zabierałam. Było tak z dwóch powodów. Po pierwsze nigdy czegoś takiego nie tworzyłam a po drugie robiony był dla dobrych znajomych (pozdrowienia:-))  i miałam obawy czy spełni oczekiwania. Najorsza w całym projekcie była... dowolność! Oczywiście, szukałam inspiracji w internecie, w sklepach z asortymetem komunijnym. Ale wszystkie sztuczne wianki, które widziałam zalatywały plastikiem a tego chciałam uniknąć.



Dlaczego nie zrobiłam z kwiatów żywych? Z powodów logistycznych. Dzieli nas ładnych kilkadziesiąt kilometrów i zainteresowani nie mogliby krótko przed komunią odebrać wianka a przecież nie zrobię ozdoby naturalnej z miesięcznym wyprzedzeniem. Zamawiająca mama na pewno wepnie parę naturalnych kwiatków do wianka tuż przed uroczystością co na pewno nie zaszkodzi jego wyglądowi.
Podstawą ozdoby są cienkie, mocne druciki udekorowane wstążkami i kwiatkami. Całość w kolorze białym. Bogato zdobiony jest tył a całość zdobienia tworzą zwiewne, m.in., satynowe wstążki, które nadają całości lekkości i naturalności.
Jak to możliwe, że wianek był dobry na mnie? Wszystko za sprawą drucików, które można w dowolny sposób naginać bez uszczerbku na ostatecznym kształcie. Poza tym był on zrobiony z lekkim marginesem ze względu na bujne włosy dziewczynki i to, że nie było jeszcze wiadomo jaką ostatecznie będzie miała fryzurę.



2015/04/13

"CO TY JESTEŚ TAKA PIĘKNA" CZYLI O MOWIE DWULATKA

- Ale mnie nogi bolają, muszę odpocznąć - mówi Ula na trampolinie. - Patrz Marcelina* jaki pociag - krzyczy zdyszana do dziewczynki skaczącej obok. Marcelinka w odpowiedzi rzuca wesołe '"trelelele".



Dzieci spotkały się na placu zabaw. Trampolina jest elementem najbardziej obleganym przez młodszych i staryszch bywalców, w tygodniu do południa są na szczęście pustki. Kilka dni temu na skakance spotkałyśmy dziewczynkę, której mowa mnie zadziwiła. Komunikowała się w bardzo śpiewny sposób wypowiadając głośne i radosne "trelelelele" na przemian z "bam bam ", gdy chciała by dziadek, który jej towarzyszył pozwolił jej skakać na ulubionej zabawce. Dziewczynka bardzo kontaktowa, wszystkich rodziców wokoło łapała za ręce i pokazywała na jaką zabawkę chce iść. Ma 2 lata i 2 miesiące, czyli jest o cztery miesiące młodsza od Uli. Pierwsze pytanie dziadka podczas spotkania było: "czy pani córka od dawna mówi?".

Po pierwsze "baba"
Pierwszym słowem jakie wypowiedziała Ula było "baba", na "mama" musiałam trochę poczekać, choć nie pamietam dokładnie kiedy ono padło. Nie pamiętam też kiedy wypowiedziała pierwsze zdanie, a po nim drugie, trzecie i następne sensowne ciągi słów, bo przejścia te były bardzo płynne. Gdy ktoś pyta "od kiedy mówi?" nie wiem co odpowiedzieć, bo dla mnie mówi od zawsze. Cieszy mnie to niezmiernie. Nie wiem czy to moja zasługa, czy geny (no czyli w sumie też moja zasługa :D).
Od zawsze do niej mówiłam - niby do kogo miałam przemawiać będąc z dzieckiem w domu? A jako kobieta muszę, no po prostu muszę mówić! Czytamy dużo książek dla dzieci, często rymowanych opowiadań i wierszyków, bo zauważyłam że takie Ula lubi najbardziej. Bajki pisane prozą nie wciągają jej jeszcze tak bardzo jak rymowanki  - chyba że jest dużo ilustracji. Uwielbia też, gdy opowiadam jej co na tych ilustracjach się znajduje. 

Po co tyle mówić?
Spotkałam się oczywiście ze szkołą wychowania typu "po co do dziecka tyle gadać, i tak nie rozumie?". Jak widać rozumie, a jeśli nie rozumie to wkrótce to się stanie. Oswaja się też z językiem, poszerza swój zasób słownictwa by w pewnym momencie powiedzieć "o proszę jakie piękne", "o jak przyjemnie" czy "pada deszcz, będą kałuże" (nie wiedziałam że rozumie ciąg przyczynowo-skutkowy w tę stronę. Tłumaczyłam kilka dni wcześniej, że są kałuże bo padał deszcz. A na drugi dzień usłyszałam, że pada to kałuże będą). 
A komplementu nie znam lepszego jak ten, gdy po kąpieli, z mokrymi włosami i resztkami makijażu usłyszałam od córki: "Mama, co ty jesteś taka piękna"... 


* Imię dziewczynki zmieniłam

2015/04/09

GDZIE JEST MIŚ?

Złośliwi twierdzą, że jest dziwny bo nie ma dziewczyny i lubi wąchać dzieci. Mimo to matki cieszyły się, że właśnie z nim ich pociechy mogą spędzać wieczory. Nagle zniknął. Gdzie jest MIŚ?

Mieszkańcy Dożego Niebieskiego Domu / INTERNET

Rysopis: duży niedźwiedź, prawdopodobnie kukła, choć może być też najprawdziwszym Brunatnym. Miejsce zamieszkania: Duży Niebieski Dom. Powiązane postaci: Ojo, Trelek, Pip & Pop, Tutek. 
Zmartwiłam się, gdy najpopularniejszy z kanałów z bajkami przestał wieczorami nadawać "Niedźwiedzia w dużym niebieskim domu". Ula oglądała tę bajkę na dobranoc odkąd skończyła dobrych kilka miesięcy. Początkowo z przysłowiowego "braku laku". Potem dlatego, że uznałam że jak najbardziej taka dobranocka nadaje się dla maluchów.
Nie jest to kreskówka a bajka z udziałem bohaterów-kukiełek, co za tym idzie nie jest to ruszajaca się i piszcząca pstrokacizna jakiej w tv jest wiele. Nie znam tej serii z dzieciństwa, dla mnie była to zupełna nowość. 
Bajka ma stałe elementy, co jak wiemy dzieci bardzo lubią w swojej codzienności:
* na początek powitanie w drzwiach, wąchanie telewidzów (czemu ma to służyć, tego nie wiem ale Ula zawsze czekała na ten moment).
* w każdym odcinku obecni byli ci sami bohaterowie, co kilka wieczorów pojawiały się postacie dawno nie widziane a jednak znane sprzed paru dni.  Niby nic odkrywczego, bo każda bajka ma stałych bohaterów z przygodami, ale mam wrażenie że przez to, że akcja toczyła się w domu, czyli zamkniętej uporządkowanej całości, dziecku-widzowi łatwiej się było odnaleźć w tej fikcyjnej rzeczywistości. Dom jak to dom, miał stałe rozmieszczenie pomieszczeń, nie było chaosu a sensownie zaaranżowana czasoprzestrzeń dobranocki.
* bohterowie zmagali się z codziennymi sytuacjami - dzięki postaci doktora Hoga moja Ula przestała się bać chodzić do lekarza!  
* bajka kończyła się  opowiedzeniem Księżycowi tego, co w Dużym Niebieskim Domu wydarzyło się tego dnia a zwieńczeniem dobranocki była kołysanka  - ta sama w każym odcinku. Ula polubiła ją tak, że piosenka weszła do stałego repertuaru naszych usypianek.
* mało potrzebną postacią wydawała mi się Zjawa, która opowiadała czarno-białe bajki, lekko ironiczne i nie zawsze sensowne. Jej pojawianie się jednak było jednym ze wspomnianych wyżej stałych punktów dobranocki, więc ją usprawiedliwiam. Być może wprowadzono tę postać, by starsze dzieci znalazły w tej bajce coś dla siebie.

Mimo że serial pochodzi z końca lat 90, nie stał się hitem na miarę świnki Peppy czy koników My Little Pony. Rozpoczął się, trochę pobłyszczał i przepadł. Prawodpodobnie dlatego, że animacje lepiej się dzieciom ogląda a kukiełki mogą iść w odstawkę. Na dodatek wszelkie koniki i inne wróżki wzmacniane są w odbiorze przez gigantyczne koncerny wpychające nam te właśnie postaci do koszyków w marketach czy na zeszyty lub inne gadżety. A Miś? Jego i przyjaciół można znaleźć na allegro czy ebayu, gdyby ktoś bardzo chciał. My nie należymy jednak do bajkowych gadżeciar, więc nieliczni sprzedawcy posiadajacy misiowy wizerunek i tak na nas nie zarobią. My za Misiem po prostu tęsknimy bo zamiast Niebieskiego Domu nadają teraz niejakie Kosmoloty (animowane oczywiście) i nawet Ula wie, że Misiowi samolociki nie dorastają do pięt i nijak nie była się w stanie nimi zainteresować.


Niedźwiedź i Luna / INTERNET


A Wy? Znacie tę serię? I jaki jest Wasz nr 1 w subiektywnym rankingu dziecięcych bajek? Generalnie uważam, że producenci telewizyjni mają nasze dzieci za mało myślące istoty, sądząc po tym co serwowane jest w niektórych produkcjach dla dzieci. Na szczęście Ula nie spędza zbyt wiele czasu w ten sposób, ale nie będę też kokietować i ukrywać, że poznała i świnkę Peppę i strażaka Sama.




2015/04/07

GRANATOWA BIEL


Na poświąteczny powrót do rzeczywistości proponuję eleganckie kolczyki sutasz. Kontrastowe granat i biel tworzą błyszczącą całość. Długość kolczyka to 6 cm.

2015/04/04

ŚWIĘCONKA


A właściwie tuż po święconce. Życzymy samej dziecięcej radości !